Rypin, koniec sierpnia, wspaniała uroczystość Agnieszki i Tomka. Jednocześnie był to ostatni ślub w tym sezonie, na którym fotografowaliśmy razem z Dominiką.
Piękny, drewniany kościółek oczarował nas z zewnątrz. Niestety, czar prysł po wejściu do środka… Jedynymi otworami przez które wpadało światło słonecznego wtedy dnia były drzwi, a na domiar złego złośliwy chyba ksiądz zapalił jedynie dwa z czterech żyrandoli… Ciemno… Pomyśleliśmy: Niezły sprawdzian dla fotografa. No nic… ISO na maxa, przysłony na wartości minimalne i do dzieła…
Poniżej kilka zdjęć z tego magicznego dnia.
PS: Cieszymy się, że już w lutym zaczynamy kolejny sezon. I znów będziemy we dwoje.



































