Rypin, koniec sierpnia, wspaniała uroczystość Agnieszki i Tomka. Jednocześnie był to ostatni ślub w tym sezonie, na którym fotografowaliśmy razem z Dominiką.
Piękny, drewniany kościółek oczarował nas z zewnątrz. Niestety, czar prysł po wejściu do środka… Jedynymi otworami przez które wpadało światło słonecznego wtedy dnia były drzwi, a na domiar złego złośliwy chyba ksiądz zapalił jedynie dwa z czterech żyrandoli… Ciemno… Pomyśleliśmy: Niezły sprawdzian dla fotografa. No nic… ISO na maxa, przysłony na wartości minimalne i do dzieła…
Poniżej kilka zdjęć z tego magicznego dnia.
PS: Cieszymy się, że już w lutym zaczynamy kolejny sezon. I znów będziemy we dwoje.



















Szacun za kościół, jajako lajkonik nie widzę tych problemów ze światłem na zdjęciach.
Czerwień z metra jest zajebiaszcza
37 na okładkę żurnala mody ślubnej
a 34 miałem ochotę wykadrować od ucha do ucha, albo przyciąć do widescreen’a, ale się rozmyśłiłem…
http://studiofoto.net.pl/blog/wp-content/uploads/2009/11/16.jpg – kapitalna kolorystyka
No i sesja w metrze bardzo udana… rybie się sprawdziło w 100%
świetny materiał a klatka ze schodami pod słońce rewelacja!
pozdro
Za metro powinniście dostać oscara, czy innego nobla :)