Dziś chciałabym się podzielić z Wami swoją niespodzianką jaka spotkała mnie wczoraj gdy grzebałam w internecie :-)
Takie zjawiska nie zdarzają się często a w tym przypadku po raz pierwszy w wersji winylowego LP stąd wydarzenie dostarczenia owej niespodzianki do domciu zostało uroczyście “obcykane”. Zresztą zobaczcie sami :-))












Woow… wydali to jako winyl? Nieźle… Normalnie jakbym miał gramofon, to bym sam zakupił (a tak mam tylko CD, którego z resztą też nie mam na czym słuchać, hehe).
Ale czad! Zazdroszczę!
Gramofon to super sprawa, do tego lampiak do słuchawek i dobre słuchawki i świata nie ma!
Lubie ludzi z pasją. A kolorki… bezbłędne ;-)
Ale koperta płyty pokazana do góry nogami – tak się zastanawiałem o co chodzi, jakie QEH? Dopiero jak jawnym tekstem zawartość opisaną zobaczyłem to zrozumiałem że to nie QEH PRDM a MURP HEY.
Dzięki Dariusz za zwrócenie uwagi. ;) Widzę, że oprócz pogłębiania tajników fotografii i obróbki trzeba będzie zainwestować w kurs Morse’a. :D