Dziś kilka klatek ze spaceru po Świebodzicach, na który wybraliśmy się podczas Świąt. Miejsca przeurocze i bardzo klimatyczne. A zdjęcia… takie naszym okiem. Mam nadzieję że przypadną Wam do gustu. Zapraszam. :)





Dziś kilka klatek ze spaceru po Świebodzicach, na który wybraliśmy się podczas Świąt. Miejsca przeurocze i bardzo klimatyczne. A zdjęcia… takie naszym okiem. Mam nadzieję że przypadną Wam do gustu. Zapraszam. :)





Zima w tym roku dała się wszystkim we znaki. Na szczęście tygodnie arktycznych temperatur ani na trochę nie przeszkodziły Karolinie i Piotrowi w gorącym TAK, które powiedzieli sobie w kościele Matki Bożej Częstochowskiej w Zielonce.
Co niezwykłe, żadne zabobony nie stanęły na przeszkodzie, by Młodzi w akompaniamencie ciepłych rozmów i czułych słówek pomagali sobie nawzajem w przygotowaniach.
Wesele odbyło się w Wołominie w restauracji Livia, w atmosferze bardzo rodzinnej.
Tradycyjnie zapraszam do obejrzenia zdjęć!







































W połowie marca uczestniczyłem w warsztatach prowadzonych przez Katarzynę Widmańską – “jak fotografować kobiety”.
Przez cały dzień do swojej dyspozycji mieliśmy ogromne doświadczenie Kasi, trzy modelki, oraz trochę światła. Poniżej zapraszam do obejrzenia efektu. :)
PS: Moje drogie Panny Młode! Poczynając od tego sezonu zdobytą u Kasi wiedzę będę przepracowywał na Was! Dotyczy się to również Panów Młodych! :)




I znów miałem przyjemność robić zdjęcia małego szkraba. Tym razem spotkałem się w jedną z lutowych niedziel z Szymonem i jego rodzicami z okazji Chrztu Świętego. Uroczystość odbyła się w kościele pod wezwaniem Świętego Tomasza na warszawskim Ursynowie. Poniżej kilka zdjęć z tego reportażu.



















Góry od zawsze mnie fascynowały. W Tatrach co prawda byłem tylko raz w życiu, a majowe przejście szlakiem przyjaźni pomiędzy Szrenicą i Śnieżką planujemy z Dominiką co najmniej jakby to była zimowa wyprawa na Annapurnę, nie mniej jednak góry choćby te widziane na zdjęciu, zawsze zapierają dech w piersiach.
O tragicznym wypadku Piotra Morawskiego przeczytałem jakiś czas temu w internecie. Ostatniej soboty w TVN obejrzałem wywiad z żoną Piotra, Olgą Morawską. Wywiad bardzo poruszający ale także zachwycający. Otóż Pani Olga wraz z przyjaciółmi postanowiła spełnić jedno z marzeń swojego męża – wydać jego książkę.
Przeczytałem tą książkę jednym tchem.
Piotr był człowiekiem wielu pasji – gór, fotografii. Brak pieniędzy na studiach nie był przeszkodą w ich realizacji. Gdy trzeba było to stopem dojeżdżał do wymarzonych Tatr, a wspinał się na pożyczonym wyeksploatowanym sprzęcie. I tylko dzięki swojemu talentowi mógł zdobywać te najwyższe szczyty w Himalajach. Chciał marzyć i wiedział jak to robić.



Kochani, każdemu szczerze polecam tą lekturę. Każdemu, nie tylko temu kogo pasją są góry. Oprócz pięknych opisów gór i walki z nimi, można odnaleźć w niej bardzo ważne zdanie. Chcieć to znaczy móc, pamiętajcie o tym!