Dziś kilka klatek ze spaceru po Świebodzicach, na który wybraliśmy się podczas Świąt. Miejsca przeurocze i bardzo klimatyczne. A zdjęcia… takie naszym okiem. Mam nadzieję że przypadną Wam do gustu. Zapraszam. :)





Dziś kilka klatek ze spaceru po Świebodzicach, na który wybraliśmy się podczas Świąt. Miejsca przeurocze i bardzo klimatyczne. A zdjęcia… takie naszym okiem. Mam nadzieję że przypadną Wam do gustu. Zapraszam. :)





Gorączka przedświąteczna w pełni. W tym roku postanowiliśmy zerwać z tradycją i z okazji Wielkiej Nocy na naszym blogu zamiast żółtego kurczaczka zagości czarny pies. :-)
Miłego oglądania!
Wesołych Świąt dla wszystkich!!
Przedzieraliśmy się przez wielkie zaspy śniegu… Marzliśmy na przystankach… Długie szale owijały nasze szyje a czapki z pomponami chroniły nasze uszy… Ciepłe palta mówiły nam “dzień dobry” każdego ranka przed wyjściem z domu… I powiem Wam przeszczęśliwy jestem, że mogę o tym dziś mówić w czasie przeszłym!! :-)
Bo… Od dziś mamy… WIOSNĘ!
W związku z tym, że moja radość jest ogromna, dziś zamiast zdjęć: muzyczka. :-)
PS: Ponieważ to dziś wrzuca się do rzeki Marzannę, ogłaszam że pierwszej Marzannie która się do nas zgłosi zrobimy sesję za jeden uśmiech. :-)
MAKE PEACE, NOT WAR! :-)
Góry od zawsze mnie fascynowały. W Tatrach co prawda byłem tylko raz w życiu, a majowe przejście szlakiem przyjaźni pomiędzy Szrenicą i Śnieżką planujemy z Dominiką co najmniej jakby to była zimowa wyprawa na Annapurnę, nie mniej jednak góry choćby te widziane na zdjęciu, zawsze zapierają dech w piersiach.
O tragicznym wypadku Piotra Morawskiego przeczytałem jakiś czas temu w internecie. Ostatniej soboty w TVN obejrzałem wywiad z żoną Piotra, Olgą Morawską. Wywiad bardzo poruszający ale także zachwycający. Otóż Pani Olga wraz z przyjaciółmi postanowiła spełnić jedno z marzeń swojego męża – wydać jego książkę.
Przeczytałem tą książkę jednym tchem.
Piotr był człowiekiem wielu pasji – gór, fotografii. Brak pieniędzy na studiach nie był przeszkodą w ich realizacji. Gdy trzeba było to stopem dojeżdżał do wymarzonych Tatr, a wspinał się na pożyczonym wyeksploatowanym sprzęcie. I tylko dzięki swojemu talentowi mógł zdobywać te najwyższe szczyty w Himalajach. Chciał marzyć i wiedział jak to robić.



Kochani, każdemu szczerze polecam tą lekturę. Każdemu, nie tylko temu kogo pasją są góry. Oprócz pięknych opisów gór i walki z nimi, można odnaleźć w niej bardzo ważne zdanie. Chcieć to znaczy móc, pamiętajcie o tym!