Z Kamilą i Michałem spotkaliśmy się na pustym dworcu kolejowym w Płońsku. Tym razem w zastępstwie Dominiki, której Staś nie pozwalał już zbytnio na szybkie działanie, towarzyszył mi mój kolega Bartek. No i oczywiście tym razem nie mogło obyć się bez przygód. Po plenerze, podczas jazdy aby uwiecznić przygotowania, Bartek… oblał swoją koszulę colą… Nie miał zapasowej, koszula była jasna, a plama duża. Tak więc pierwsze co zrobiliśmy po przyjeździe do Kamili, to była szybka przepierka i suszenie. Na szczęście był na to czas. A później… Masa emocji, piękne światło w malutkim kościółku, niesamowicie rodzinna uroczystość oraz czyste szaleństwo na weselu. Tradycyjnie kilka kadrów.







































































































