…no i bibka… Słowa na końcu planu dnia przesłanego mi mailem dobrze wróżyły. :)
Kasia i Piotrek – para totalnie spontaniczna i promieniująca uczuciami tak, że cały łańcuch islandzkich wulkanów mógłby czerpać od nich energię. Miało być na luzie. Tak więc DJ zamiast we fraku dreptał w conversach, a goście tańczyli nawet przy muzyce “do kotleta”.
Zapraszam do obejrzenia reportażu ze ślubu Kasi i Piotrka.
PS: Jeśli macie ochotę obejrzeć pełen materiał, poproszę o kliknięcie tutaj


























































































































































































