Góry od zawsze mnie fascynowały. W Tatrach co prawda byłem tylko raz w życiu, a majowe przejście szlakiem przyjaźni pomiędzy Szrenicą i Śnieżką planujemy z Dominiką co najmniej jakby to była zimowa wyprawa na Annapurnę, nie mniej jednak góry choćby te widziane na zdjęciu, zawsze zapierają dech w piersiach.
O tragicznym wypadku Piotra Morawskiego przeczytałem jakiś czas temu w internecie. Ostatniej soboty w TVN obejrzałem wywiad z żoną Piotra, Olgą Morawską. Wywiad bardzo poruszający ale także zachwycający. Otóż Pani Olga wraz z przyjaciółmi postanowiła spełnić jedno z marzeń swojego męża – wydać jego książkę.
Przeczytałem tą książkę jednym tchem.
Piotr był człowiekiem wielu pasji – gór, fotografii. Brak pieniędzy na studiach nie był przeszkodą w ich realizacji. Gdy trzeba było to stopem dojeżdżał do wymarzonych Tatr, a wspinał się na pożyczonym wyeksploatowanym sprzęcie. I tylko dzięki swojemu talentowi mógł zdobywać te najwyższe szczyty w Himalajach. Chciał marzyć i wiedział jak to robić.



Kochani, każdemu szczerze polecam tą lekturę. Każdemu, nie tylko temu kogo pasją są góry. Oprócz pięknych opisów gór i walki z nimi, można odnaleźć w niej bardzo ważne zdanie. Chcieć to znaczy móc, pamiętajcie o tym!













