19-21 luty 2010, Wrocław. Miejsce w którym skondensowała się wybuchowa mieszanka wiedzy, osobowości, radości, spontaniczności… Niesamowici ludzie, niezapomniane trzy dni i zbyt szybko upływający czas – tak w kilku słowach można opisać to, co się tam działo.
Kochani, na następny zlot dojadę zawsze i wszędzie, choćby do Belfastu, Martin!
Poniżej kilka totalnie reporterskich klatek.











