Dziś kilka klatek ze spaceru po Świebodzicach, na który wybraliśmy się podczas Świąt. Miejsca przeurocze i bardzo klimatyczne. A zdjęcia… takie naszym okiem. Mam nadzieję że przypadną Wam do gustu. Zapraszam. :)





Dziś kilka klatek ze spaceru po Świebodzicach, na który wybraliśmy się podczas Świąt. Miejsca przeurocze i bardzo klimatyczne. A zdjęcia… takie naszym okiem. Mam nadzieję że przypadną Wam do gustu. Zapraszam. :)





Góry od zawsze mnie fascynowały. W Tatrach co prawda byłem tylko raz w życiu, a majowe przejście szlakiem przyjaźni pomiędzy Szrenicą i Śnieżką planujemy z Dominiką co najmniej jakby to była zimowa wyprawa na Annapurnę, nie mniej jednak góry choćby te widziane na zdjęciu, zawsze zapierają dech w piersiach.
O tragicznym wypadku Piotra Morawskiego przeczytałem jakiś czas temu w internecie. Ostatniej soboty w TVN obejrzałem wywiad z żoną Piotra, Olgą Morawską. Wywiad bardzo poruszający ale także zachwycający. Otóż Pani Olga wraz z przyjaciółmi postanowiła spełnić jedno z marzeń swojego męża – wydać jego książkę.
Przeczytałem tą książkę jednym tchem.
Piotr był człowiekiem wielu pasji – gór, fotografii. Brak pieniędzy na studiach nie był przeszkodą w ich realizacji. Gdy trzeba było to stopem dojeżdżał do wymarzonych Tatr, a wspinał się na pożyczonym wyeksploatowanym sprzęcie. I tylko dzięki swojemu talentowi mógł zdobywać te najwyższe szczyty w Himalajach. Chciał marzyć i wiedział jak to robić.



Kochani, każdemu szczerze polecam tą lekturę. Każdemu, nie tylko temu kogo pasją są góry. Oprócz pięknych opisów gór i walki z nimi, można odnaleźć w niej bardzo ważne zdanie. Chcieć to znaczy móc, pamiętajcie o tym!
Zima w odwrocie. W troszkę cieplejsze dni odważyliśmy się wreszcie na pokazanie kilku kadrów z mroźnego pleneru Marty i Guy’a. Zapraszam do oglądania!







19-21 luty 2010, Wrocław. Miejsce w którym skondensowała się wybuchowa mieszanka wiedzy, osobowości, radości, spontaniczności… Niesamowici ludzie, niezapomniane trzy dni i zbyt szybko upływający czas – tak w kilku słowach można opisać to, co się tam działo.
Kochani, na następny zlot dojadę zawsze i wszędzie, choćby do Belfastu, Martin!
Poniżej kilka totalnie reporterskich klatek.











Dzisiejszy widok z okna nie napawa optymizmem. Ale nie ma tego złego. Taka temperatura cudownie wpływa na decyzję o nieopuszczaniu własnego łóżka i chęć przebywania z ukochanymi w ciepełku swojego domu. Jak to dobrze że mamy internet, bo nie wychodząc spod kołderki mogę Was wszystkich cieplutko pozdrowić!
