logo

Archiwum dla tagu ‘ślub’

Edyta i Michał

Jakub (16/06/2009)

Edytę i Michała poznałem jeszcze w zeszłym roku. Podczas naszego spotkania w przytulnej knajpce okazało się iż jako fotografowie zostaliśmy poleceni przez mamę jednej z naszych wcześniejszych Panien Młodych – mamę Brygidy (serdecznie pozdrawiamy i dziękujemy!). Dodatkowo okazało się iż przyjacielem Pana Młodego jest mój dobry kolega z (byłej) pracy – Tomek! (Również pozdrawiam gorąco!) Świat jest mały, prawda?

Poniżej mała próbka reportażu. Reportażu, który (muszę to napisać!) odbył się w wyjątkowo domowej atmosferze. Na samym początku zostaliśmy gorąco przyjęci oraz ugoszczeni kanapkami i kawą. :D A później… Co było później możecie zobaczyć na zdjęciach! Mogę tylko napisać: działo się. :)

Edyto i Michale, w tym miejscu dziękujemy za wspaniałą współpracę, rewelacyjne towarzystwo i życzyć Wam samych Szczęśliwości na nowej drodze życia :)

PS: Więcej zdjęć już wkrótce pojawi się w naszej galerii.

1

1

2

2

3

3

4

4

5

5

6

6

7

7

8

9

9

10

10

11

11

12

12

13

14

14

15

15

16

16

17

17

18

18

19

19

20

20

21

21

22

22

23

23

  • Add to favorites
  • Google Bookmarks
  • Yahoo! Bookmarks
  • Facebook
  • Gwar
  • Live
  • MySpace
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • RSS

Czasem słońce, czasem deszcz

Jakub (24/05/2009)

Właśnie wróciliśmy ze wspaniałej imprezy, na którą zostaliśmy zaproszeni jako fotografowie przez Iwonę i Radka. Weekend zaczął się w piątek, kiedy to dotarliśmy do Sokołowa Podlaskiego. Cały czas zastanawiam się dlaczego podlaski, skoro jest na mazowszu. Może ktoś wie? ;)

Ale wracając do tematu. Dotarliśmy do Sokołowa i w tym momencie z pochmurnego dotąd nieba lunęło… Padało z przerwami przez cały wieczór który spędziliśmy z Iwoną i Radkiem oraz czworgiem Drużb w klimatycznej knajpce “Oliwka”. Padało oraz groźnie grzmiało przez całą noc, padało przed południem – w trakcie przygotowań u kosmetyczki i fryzjera, padało po południu… I gdy nadszedł czas błogosławieństwa… zza chmur wyjrzało piękne popołudniowe słońce i świeciło Młodym do samego wieczora. :)

Późnym wieczorem odprowadziłem Dominikę do hotelu i sam już wróciłem aby fotografować oczepiny. I wtedy to doświadczyłem czegoś niesamowitego! Zostałem totalnie zaskoczony i powiem szczerze, nigdy dotąd coś takiego mnie nie spotkało. Wyciągnięto mnie zza mojego stolika, posadzono między Parą Młodą i poczęstowano gorzałką. :D

Dlategoż wykorzystując moment chciałem bardzo, ale to bardzo podzękować za miło spędzony wieczór i gorąco pozdrowić Parę Młodą – Iwonę i Radka zwanego Oskarem, oraz Drużbów (w porządku alfabetycznym): Andrzeja, Annę, Dorotę oraz Piotra. ;)  Mam nadzieję że będziemy mieli jeszcze okazję oraz sposobność aby wspólnie spotkać się na innym weselu. :)

Cały reportaż z tej wspaniałej uroczystości już niebawem a Wam przedstawiam motyw który do niedawna był motywem przewodnim w mojej fotografii.

Sokołów Podlaski PKP

Sokołów Podlaski PKP

  • Add to favorites
  • Google Bookmarks
  • Yahoo! Bookmarks
  • Facebook
  • Gwar
  • Live
  • MySpace
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • RSS

Niedzielę Wielkanocną (oraz oczywiście część Śmigusa Dyngusa) spędziliśmy w uroczym towarzystwie Kingi i Sebastiana. Ślub odbył się w Kościele Świętej Anny na warszawskiej Starówce. Mieliśmy dużego stresa, byliśmy wręcz pogodzeni z faktem iż pierwsza sesja w sezonie będzie falstartem, gdyż Młodzi… wdali się w ostrą wymianę zdań z księdzem bo ten źle zanotował godzinę rozpoczęcia ceremonii.. Skoro tak, to pewnie ten ksiądz nas z kościoła wyrzuci, bo przecież każdemu wiadomo że to on w kościele rządzi, i pomimo tego iż oboje mamy “papiery z kurii” zezwalające podczas mszy fotografować, to ostatnie słowo należy zawsze do księdza. Sprawa niełatwa, ale na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Pełni obaw udaliśmy sie jak zawsze przed ceremonią na zakrystię i okazało się że ksiądz nie ma nic przeciwko naszej obecności na celebrowanym przez niego Ślubie. Tylko kamerzyści mieli pecha – nie przyszli się przedstawić i w momencie kiedy wkroczyli do akcji, ksiądz się zatrzymał, popatrzył na nich i zapytał jak to się stało że jest ich tylu, a on nic o tym nie wie… ;)

Był to dla nas pierwszy Ślub w tym roku, więc z “pewną taką nieśmiałością” przystąpiliśmy do pracy. Przed reportażem byliśmy bardzo ciekawi jak w boju sprawdzą się nasze nowe nabytki sprzętowe oraz w jakim stopniu umiejętność obróbki zdjęć przekazana na warsztatach poprawi efekt końcowy. Oczywiście – pisząc nieśmiało – spodziewaliśmy się poprawy, ale efekt końcowy przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Poniżej mała próbka zdjęć. Więcej pojawi się wkrótce – w naszej głównej galerii.

1

1

2

2

3

3

4

4

5

5

6

6

7

7

8

8

9

9

10

10

11

11

12

12

13

13

14

14

15

15

16

16

17

17

18

18

19

19

  • Add to favorites
  • Google Bookmarks
  • Yahoo! Bookmarks
  • Facebook
  • Gwar
  • Live
  • MySpace
  • Technorati
  • del.icio.us
  • Twitter
  • Wykop
  • email
  • RSS